Strony

poniedziałek, 3 października 2011

Cmentarz żydowski w Łodzi

Jestem Łodzianinem. Uważam, że obiekt, który w bardzo ułomny sposób Wam zaprezentuję poniżej jest jednym z ważniejszych w  Łodzi - każda osoba odwiedzająca Łódż powinna tam złożyć wizytę. Ubolewam, że mimo zabiegów i starań cmentarz zarasta drzewami-samosiejkami roślinnością inną, nagrobki niszczeją i choć prowadzone są prace najróżniejsze - to wszystko jest niewystarczające.
Może to trochę wynika z polskiego antysemityzmu, pewnie nie za wielkie grono osób interesuje się tym cmentarzem, może kasa na taką opiekę potrzebna niewyobrażalna - ale mi smutno. To kawał historii naszego miasta przecież.
Zainteresowanym podaję ciekawe wg mnie linki - warto zajrzeć:
http://www.kirkuty.xip.pl/lodz.htm
http://www.jewishlodzcemetery.org/

Słoneczne niedzielne popołudnie:




































































14 komentarzy :

Mażena pisze...

Smutne, w Warszawie znam dwa Żydowskie cmentarze. Przy Powązkach raczej zadbany, zamykany i na Bródnie ogrodzony, porośnięty drzewami, płyty złożone w jednym miejscu....
Wszystko to smutne, o istnieniu świadczy tablica albo i nie. Tak jest na wszystkich cmentarzach /nie zależnie od wyznania/ bo ile trwa pamięć, jedno dwa pokolenia.. Ale zapominania też nie można usprawiedliwiać, choć poeta mówił:..trzeba z żywymi naprzód iść.." ale pamiętając !!
W marketach już znicze...

Lucynka pisze...

Szkoda,że tak niszczeje....

iw pisze...

Zdjęcia bardzo nastrojowe, ale cmentarz niesłychanie zaniedbany, a szkoda...

Tojav pisze...

Bardzo ciekawy fotoreportaż. Wszystko tu jest historią i warto o nią zadbać.

dogobzik pisze...

Tak....brak słów.
Łódź jest jednym z miejsc, których
nie znam. Byłem w Łodzi ze trzy razy, ale krótko. Sporo czytam
z racji silnego środowiska fotograficznego. Może kiedyś...?

marinik pisze...

Dziękuję za Wasze komentarze - bardzo chciałem pokazać szerszemu gronu ten cmentarz.

strandskatan pisze...

Cmenterze są dla mnie trochę dziwnymi miejscami... Nie lubie ich... ale są częścią ludzkiej historii... nie powinny być zaniedbane... Bardzo ładne, nastrojowe zdjęcia, ciekawy i piękny fotoreportaż.

Co do języka... To oznacza, że będę musiała spędzać o wiele więcej czasu przed komputerem, a nie lubię i unikam, jeśli nie muszę... Masz jednak rację. Coraz więcej polskich gości zagląda na mój blogg, postaram się więc zadbać o to, aby tekst był zrozumiały... Ostatnie posty są z mojego fotosafari do Norwegii, do magicznego miejsca Innerdalen, gdzie oczarowały mnie piękne góry i fascynująco silne kolory jesieni. Safari jest organizowane co roku pod koniec września. W tym roku było nas piętnaścioro zwariownych fotografów, którzy wpinaczkę (niezbyt trudną, bo to nie Tatry ;))łączyli z fotografowaniem. Dziesięć dni w raju... tak mogę spuentować mój pobyt...
To tak mniej więcej co było w tekście :)) Postaram się w pzryszłości pisać także po polsku :))
Dziękuję za miłe komentarze
Pozdrawiam Halina

marinik pisze...

Halina - miło byłoby widzieć tekst, który da się zrozumieć. I bez bajerowania - TWOJE fotografie robią na mnie baaaaardzo duże wrażenie. Chciałbym choć troszeczkę się zbliżyć w moich umiejętnościach do tego poziomu.
:))))

Chwile... pisze...

Mam problemy emocjonalne zwiedzając cmentarze. Jednak ten post bardzo mnie zaskoczył i zaintrygował. Chociaż mieszkam dosłownie obok Łodzi, nic nie wiedziałam o istnieniu tego cmentarza. Widać, że nie tylko ja... Przecież to kawał historii. Teraz mi się jawi to miejsce między Wojska Polskiego a Julianowską. Czy mam rację.

Chwile... pisze...

Jeszcze coś mi się przypomniało. W moim mieście jest grób jednego z najbardziej znanych Cadyków, byłam tam jednak w szkole podstawowej czyli kilkadziesiąt lat temu. Jednak wiem, że miasto dokłada starań, aby te groby były zadbane tak samo jak na cmentarzu augsburko- ewangelickim.

Cynthia pisze...

Marinik, obejrzałam Twoje zdjęcia z uwagą i ogarnął mnie smutek...
Znam ten cmentarz dość dobrze bo mieszkałam z rodzicami w jego sąsiedztwie. Często chodziliśmy tam niedzielne spacery a z dzieciakami lataliśmy wieczorem i opowiadaliśmy sobie historie o duchach.
On zawsze był zaniedbany ale mam wrażenie, że ten stan bardzo postępuje...szkoda...
Dla mnie to nie jest zwykły cmentarz tylko niezwykły, tajemniczy zakątek a poza tym to kawał historii Łodzi.
Piękne zdjęcia oddające klimat tego miejsca.
Pozdrawiam :)

marinik pisze...

Chwile - tak - dobrze lokalizujesz miejsce, choc przedluzeniem Julianowskiej jest INFLANCKA.

Cynthia - zgadzam sie, akurat w TYM miejscu jest cos niesamowitego - podobne odczucie mialem takze beda na cmentarzu w Czufut Kale - na Krymie.

Chwile... pisze...

Twój post zamieściłam na www.partnerstwonarzeczaleksandrowa.blogspot.com

marinik pisze...

OOOOO - Chwile, ależ niespodzianka - dziękuję