Strony

wtorek, 29 września 2015

Gruzja - 5-6 września 2015 - początek i Tbilisi

Startujemy z Warszawy o godz. 22.40. Lot trwa ok. 3 godz i 40 min. PLL LOT serwuje dla każdego pasażera kocyk i małą poduszeczkę a dodatkowo - plastikowy kubek z wodą. Mamy do wyboru: gazowana i niegazowaną. Po odprawie spotykamy się na lotnisku w Tbilisi z naszą przewodniczką Eweliną Rzeszódko i kierowcą - Gruzinem Gudżą.
Nasza ekipa liczy 15 osób, z czego piątka opuści nas na 3 pełne dni, gdyż oni są na wycieczce Gruzja i Armenia ( w czasie tych trzech dni będą zwiedzać Armenię.
Jedziemy do hotelu na krótki odpoczynek, po nim -  śniadanie o 11-tej i koło południa ruszamy w miasto.

Okolice hotelu:





Pomnik Szoty Rustaweli'ego

Relaks:

Reklama restauracji:

Reprezentacyjna Aleja Szoty Rustaweli'ego:








Gmach parlamentu, w którym nie obraduje parlament:


Plac Wolności i statua Świętego Jerzego (za czasów ZSRR tu był Lenin)


Lokal, którego właścicielami są Polacy (później napiszę o nich nieco więcej).



Wchodzimy na starówkę.








Wieża Zegarowa - niestary element starówki:








Świątynia Anczischati. W pewnych obiektach sakralnych Gruzji fotografowanie jest zabronione, w innych - zabronione są flesze, a w jeszcze innych - nie ma problemu z pstrykaniem.









Siedziba patriarchy Gruzji - Eliasza II.

Most Pokoju (zwany tez podpaską always)



Pałac prezydencki:


Statua Matki Gruzji (Kartlis Deda)




Dolna stacja kolejki linowej:






Poniżej "podpaska" widoczna w całej okazałości:



Twierdza Narikale:






Z góry można i tak:



Ignorant:




łaźnie siarkowe:










Na moście spotykamy taką oto paradę:






Pomnik Wachtanga Gorgasalego, który przeniósł stolicę do Tbilisi. Z tyłu kościół Matki Boskiej Metechskiej.


Ulica knajpek:



 Pomnik "tamady":
Tamada to  gruziński mistrz ceremonii podczas tradycyjnej uczty (supry).

 Katedra Sioni:







Tu posilamy się mrożoną kawą:


To jest dzień referendum w Polsce - spotykamy:

Nieco zmęczeni udajemy się metrem do hotelu na szybkie odświeżenie

i znowu na miasto, tym razem aby zobaczyć jego wieczorową wersję:








Stragan ze specjałami gruzińskimi. Te wiszące "świeczki" (przez nas zwane glutami) to czurczchele - nawleczone na sznurek orzechy powleczone zagęszczonym (odparowanym) sokiem owocowym).
Poniżej - tez sam sok w wersji "skóra". Po gruzińsku te placki zagęszczonego soku nazywają się TKLAPI, co oznacza "rozpłaszczony". Są różne wercje smakowe, w zależności od rodzaju użytych owoców.











2 komentarze :

Anna Nadga pisze...

Z wielką przyjemnością obejrzałam Twoje zdjęcia :) Takie Tbilisi pamiętam :) Czekam na dalsze części relacji, bo już widzę, że moja trasa objazdu nie pokrywała się z Twoją :)

Mariusz Nikodemski pisze...

Anna, czuję się zmobilizowany :)))))