Strony

czwartek, 16 czerwca 2016

Podlasie 2016 - Grabarka

Najważniejsze prawosławne sanktuarium w Polsce.


Mamy szczęscie odwiedzic Grabarkę w niedzielę - podczas nabożeństwa, które nadaje zupełnie inny wymiar takim odwiedzinom.















Święta Góra Grabarka nazywana jest "Górą Krzyży". Krzyże te przynoszą pielgrzymi.

Na każdym, który tu przybywa wrażenie robi las krzyży (mimo, że ustawione są wśród sosen na niewielkim terenie). Jedne są z patyków, inne większe drewniane, a nieliczne betonowe. Mierzą od kilku centymetrów do kilku metrów. Każdy z nich z osobna to historia jakiegoś człowieka, jego intencja, z którą pielgrzymował na to święte miejsce. Na wielu z nich można przeczytać słowa: „Spasi i sochrani”, to znaczy: „Zbaw i zachowaj” albo „Nika”- „Zwycięzca”.
















8 komentarzy :

Joanna Słowik pisze...

Pamiętam ten las krzyży :) I pamiętam jak weszłam z aparatem do cerkwi - ale mnie wtedy zakonnica pogoniła...takiego strasznego larmu narobiła, łapała się za głowę...byłam zdziwiona, że aż tak ostro zareagowała. Potem gdzieś przeczytałam, że Grabarka kiedyś spłonęła i teraz nie pozwalają fotografować ikon i innych cudeniek, które się tam znajdują.Co ma piernik do wiatraka...nie wiem ;) Podzielam Twoje zdanie - piękne miejsce.

Mariusz Nikodemski pisze...

Joasiu - o historii Grabarki, o pożarze i odbudowie jest troche napisane we wskazanym wyżej linku. Co do fotografowania wnętrz - zupełnie nie pojmuję wg jakiego klucza pozwalają lub zabraniają we wszystkich światyniach. Rozumien nieużywanie flesza przy starych malowidłach, czy freskach, rozumiem taki zakaz w czasie nabożeństw, ale cała reszta?????

Ja. pisze...

Oooo! Znajome miejsce . Mieszkam nieopodal ;) .
Co do reakcji zakonnic...Oprócz pożaru jakiś czas temu klasztor został okradziony , więc być może stąd takie zachowanie ?

Tu moje zdjęcia z tego miejsca
http://takietampstrykanie.blogspot.com/2014/11/miejsce-zadumy.html

Tomasz Smtc pisze...

A może stąd, że to po prostu beznadziejne, jak każdy będzie łaził po ścianach z aparatem, jakby był w jakimś skansenie/na koncercie/na polu? Wizyta w czynnej świątyni ma być formą kontemplacji, a nie łażenia i pstrykania wszystkiego naokoło, z fleszem, czy bez flesza. Jeśli w sezonie codziennie przewija się tam tłumek tysiąca osób i każdy będzie się tak zachowywał: jeden skakał tam, drugi siam, trzeci wciskał się z aparatem jeszcze w jakiś inny kąt – to jak to będzie wyglądać, ile zostanie z misterium i nastroju tego miejsca? Zwłaszcza gdy spotęgują się ci wszyscy „fotografowie” w ramach każdej kolejnej wycieczki autokarowej? Nie potraficie wczuć się w taką sytuację i zrozumieć uczucia wiernych przychodzących do tej świątyni, dla których ona jest prawdziwym sanktuarium, a nie jakimś punktem do robienia kolejnych selfie?

Joanna Słowik pisze...

Podczas naszego pobytu byliśmy w cerkwi sami, nie było innych ludzi. I absolutnie nie chodziło o żadne selfie...nie te lata. Mam na szczęście w sobie odrobinę taktu i nigdy nie pchałabym się z aparatem przeszkadzać ludziom modlącym się, trzeba znać granicę.
Pozdrawiam.

Tomasz Smtc pisze...

Tą granicą w każdym podobnym miejscu jest widoczna informacja o ogólnym zakazie fotografowania. I w ogóle to była raczej próba odpowiedzi na pytanie, „według jakiego klucza” zabraniają fotografować. Właśnie według takiego, żeby chociaż w tym jednym konkretnym miejscu nie zwyciężyło całkiem turystyczne profanum i jeśli ktoś już odwiedza taką świątynię, to niech spogląda w spokoju i skupieniu, a nie w chodzeniu z aparatem po wszelkich kątach. Taka to właśnie syzyfowa praca z tym zakazem, nie ma to nic wspólnego z żadnymi freskami, ukrywanymi cudeńkami czy złodziejami.

Mariusz Nikodemski pisze...

Tomasz - oczywistym jest, chociaz pewnie nie dla każdego, że fotografowanie w światyniach MUSI uwzględniac fakt, że jest to miejsce specyficzne, i wyjątkowe dla ludzi wyznajacych określona wiarę. Mozna jednak fotografować i takie miejsca - szanujac tych ludzi i ich wiarę. A granicą powinno byc poczucie przyzwoitości, bo sam zakaz zrozumiały nie jest. Argumenty podane przez Ciebie nie powionny przecież róźnicowac siątyń.

Tomasz Smtc pisze...

Nie zrozumiałem do końca, o co chodzi z tym różnicowaniem. Ale nawet odkładając na bok wszystkie inne argumenty, to wystarczy, że administratorzy świątyń sami różnicują je na te, w których dopuszcza się zdjęcia i na te, w których jest zakaz fotografii. Na Grabarce fotografii w środku świątyni sobie po prostu nie życzą, są tam widoczne informacje i na drzwiach, i za drzwiami. Więc skoro tak, to zdjęć tam po prostu nie róbmy i nie utyskujmy, że jak to tak może być, że nam śmiano zwrócić uwagę.