Strony

czwartek, 8 października 2015

Gruzja - 14 września 2015 - w drodze do Mestii

Przed nami długa, niezwykle malownicza droga, znów w kierunku Wysokiego Kaukazu, ale tym razem wgłąb Swanetii, do Mestii. W międzyczasie - kilka atrakcji.










W Zugdidi mamy przerwę obiadową. Zamawiamy jeden z gruzińskich specjałów CHINKALI, czyli w specjalny sposób formowane pierogi z farszem mięsnym.  Jedliśmy je kilka razy, ale właśnie tu w Zugdidi chinkali są najsmaczniejsze. Koncówkę chinkali należy wziąć w rękę i lekko nagryzając, najpierw wyssać ze środka rosół. Tych końcówek się nie zjada.



Tego typu fontanny funkcjonują w wielu miejscach

Dziwadełko naścienne

Cmentarz i charakterystycznymi wiatami nad nagrobkami. Cmentarz bywa miejscem spotkań towarzyskich przy grobach zmarłych.

Hm...


Ogromna zapora wodna w Dżwari. Widzicie autobus? Na kolejnej fotce jest lepiej widoczny.






Ruszamy w kierunku Mestii. Kręta droga pięknie się wije pośród coraz wyższych gór. Mijamy tez kapliczki i krzyże dla upamiętnienia miejsc, w których kierowcy "nie wyrobili".



























































Mestia i pierwsze swaneckie wieże.



Widok z okna naszego pensjonatu - w tyle Tetnuldi - Biała Góra








Kolację jemy u Riha (chyba sporo Polaków tu bywa)

A po kolacji - w innym lokalu - muzyka na żywo.















3 komentarze :

Anna Nadga pisze...

Wspaniałe wszystko :) I muszę stwierdzić, że kiedy słucham gruzińskich pieśni, nieodmiennie przypominam sobie scenę z naszego "kultowego" serialu o II wojnie, a w nim pieśń "Gruzinie chwyć za miecz" :)

INKA pisze...

Śledzę Twoje wpisy, bo od zawsze chciałam poznać Gruzję i jestem zachwycona różnorodnością i surowym pięknem krajobrazu. Pozdrawiam serdecznie.

Mariusz Nikodemski pisze...

Dziękuję. Cieszę się, ze relacja pozytywnie Was nastraja.